Antyspam
ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M A
komentowane oceniane czytane

Wojenne losy Marii Straburzyńskiej (Glapińskiej)

› Historia ponad rok temu    24.03.2016
Redakcja
komentarzy 1 ocen 1 / 100%
A A A

    Maria Glapińska urodziła się 6 kwietnia 1919 roku w Pleszewie. 10 września 1939 roku zgłosiła się ochotniczo do III dywizjonu 54 Pułku Artylerii Lekkiej (54 pal), który stacjonował w Międzylesiu koło Warszawy. Dowódcą tego dywizjonu był kapitan Juliusz Czech. Została przyjęta i zaprzysiężona w charakterze samarytanki (sanitariuszki), z uwagi na posiadane przeszkolenie przez PCK okręg pomorski w Chełmnie z 1938 roku. Z 54 pal została odkomenderowana na odcinek północny obrony Warszawy w rejonie Żoliborza. Dowództwo 3 dywizjonu 54 pal mieściło się pierwotnie przy ulicy Jaworzyńskiego, a później przy Mokotowskiej 51/53 - aż do kapitulacji. Na odcinku północnym obrony Warszawy Maria Straburzyńska brała udział w walkach na stanowiskach bojowych baterii 3 dywizjonu 54 pal do 28 września 1939 roku. Na polecenie porucznika Jana Krasińskiego przekazała ważny meldunek do dowództwa 3 dywizjonu 54 pal znajdującego się przy ul. Mokotowskiej. Meldunek ten został doręczony podczas silnego ostrzału nieprzyjaciela. Zawierał informację, iż Niemcy grupują statki naprzeciw Młocin przy wschodnim brzegu Wisły, i że zaistniała możliwość próby przerzucenia oddziałów niemieckich na zachodni brzeg rzeki. 17 lub 18 września 1939 roku pierwszy atak polskiej artylerii z wysokiego brzegu rzeki od strony Młocin nie powiódł się, wówczas tą wyprawą dowodził porucznik Tadeusz Puto. W celu uzyskania skuteczniejszego ognia pluton artylerii zjechał z wysokiej skarpy na sam brzeg Wisły, skąd ogniem bezpośrednim uszkodził statki, czyniąc je niezdatnymi do żeglugi. Pluton artylerii po całkowitym wykonaniu zadania powrócił bez strat na swe zasadnicze stanowiska ogniowe. Maria Glapińska doskonale znała te okoliczności, ponieważ organizowała tam punkt dla rannych żołnierzy. Dowództwo dywizjonu zlecało jej wielokrotnie zadania samodzielnego zaopatrywania się w lekarstwa i żywność, które zdobywała od miejscowej ludności. Po jednej z wypraw zakończonej pomyślnie, otrzymała awans do stopnia kaprala. Moment kapitulacji pani Maria wspominała po wojnie: „...28 września 1939 roku dowódca kpt. Juliusz Czech oznajmił nam decyzję kapitulacji, podkreślając, że wojna się nie skończyła, a walka będzie trwać nadal, chociaż w innej formie. Mówił, że będziemy jeszcze potrzebni w służbie dla kraju. Pamiętam, że ostatnią czynnością żołnierzy było demontowanie i rozkręcanie dział dyonu. Od dowódcy otrzymałam rozkaz odtransportowania rannych przy pomocy kilku żołnierzy do szpitala PCK nr 2 przy ulicy Traugutta 1. Po odtransportowaniu rannych zostałam zwolniona ze swoich obowiązków i udałam się z żołnierzami końmi do Łodzi”. 
    W Łodzi zostali pozbawieni przez żołnierzy niemieckich koni i skierowani na wojskową placówkę komendantury miasta. Maria Glapińska otrzymała 4 października 1939 roku wystawione przez „Feldkomandantur 530 Lodz” zaświadczenie jako Polka i pieszo z Łodzi dotarła do rodzinnego Pleszewa.
    Pierwsze miesiące okupacji zajmowała się pracami domowymi. Od stycznia 1940 roku do stycznia 1945 roku udzielała pomocy w postaci paczek żywnościowych polskim jeńcom wojennym w oflagu Murnau VII A w Bawarii. Najpierw dla jednego oficera, podpułkownika Józefa Wyziny, którego zapoznała przed wojną. Józef Wyzina w latach 1931-1933 jako major pełnił funkcję dowódcy batalionu w pleszewskim 70 pp, natomiast przed wybuchem wojny jako podpułkownik był zastępcą dowódcy 61 pułku piechoty w Bydgoszczy. Później pani Maria organizowała paczki żywnościowe dla kolejnych osób. Zdobywanie żywności dla jeńców powodowało trudności, często pochodziła ona od gospodarzy z okolicznych wsi Pleszewa. Innymi oficerami, którzy otrzymywali paczki, byli: pułkownik Leon Bogusławski – dowódca artylerii Armii „Kraków”, major Adam Szediwy i podporucznik Tadeusz Chmieleński. Po zakończeniu wojny Maria Glapińska utrzymywała stałą korespondencję z pułkownikiem Leonem Bogusławskim, aż do jego śmierci. Z pozostałymi oficerami nie miała jednak kontaktu. 
    Niezależnie od akcji żywnościowej dla polskich oficerów w obozie Murnau VII A, udzielała pomocy jeńcom wojennym narodowości francuskiej. Byli oni w 1940 roku zatrudnieni przy pracach ziemnych, robotach drogowych w koszarach wojskowych w Pleszewie. Prosili często o chleb, papierosy, skarpetki, a także o spirytus. Maria Glapińska za pomoc jeńcom francuskim została zatrzymana i przewieziona na posterunek policji niemieckiej w Pleszewie. Wyrokiem sądu niemieckiego z dnia 26 czerwca 1940 roku skazano ją na miesiąc więzienia w Ostrowie Wielkopolskim i na grzywnę 10 marek niemieckich. Karę odbyła od 16 września do 16 października 1940 roku, a do domu powróciła z Ostrowa Wielkopolskiego pieszo. Po powrocie z więzienia zgłosiła się w niemieckim urzędzie pracy i z tytułu znajomości języka niemieckiego została skierowana od grudnia 1940 roku do pracy w sklepie piekarniczym w Pleszewie przy ul. Sienkiewicza, w charakterze sprzedawczyni, gdzie pracowała do zakończenia wojny. Do jej obowiązków należało m.in. sprawozdawczość z przyjmowanych do sklepu kartek żywnościowych na chleb i mąkę. Maria Glapińska wykorzystywała te możliwości, mianowicie pozyskiwała ważne kartki żywnościowe od osób pochodzenia niemieckiego, które przybywały do Pleszewa z Niemiec, aby odwiedzić rannych w szpitalu polowym. Po wojnie wspominała: „...Nie orientowały się one, że system zdawania kart żywnościowych odbywał się raz w miesiącu, stąd też traktowałam okazywane przez nich w sklepie piekarniczym całe arkusze kart żywnościowych, jako tracące swoją ważność. W ten sposób wypracowywałam poważne rezerwy w kartkach żywnościowych, które z kolei stwarzały szerokie możliwości pomocy dla polskich rodzin wielodzietnych na terenie Pleszewa i okolicy”. Krótko po podjęciu pracy w sklepie, o którym wyżej mowa, nawiązała kontakt z członkiem AK Józefem Krychowskim, który zajmował się organizacją pomocy żywnościowej dla polskich rodzin. Pracował w zakładzie młynarskim w Pleszewie przy ul. Marszewskiej. Współpraca polegała na wprowadzeniu do sklepu dostarczonej przez Józefa Krychowskiego mąki, a wydawaniu w zamian odręcznie zrobionych przez Marię Glapińską kartek na odbiór chleba. Odbywało to się poza systemem kartek żywnościowych. Działalność ta trwała do stycznia 1945 roku.
    Po wojnie pani Maria mieszkała w Pleszewie. 22 lutego 1945 roku zawarła związek małżeński z Marianem Straburzyńskim. Zmarła 13 kwietnia 1997 roku, pochowana została na cmentarzu w Pleszewie przy ul. Kaliskiej.

Michał Kaczmarek

+ 1 głosów: 1 (100%) 0 -
    dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
    Komentarze (1)

    Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

    dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
    ~ Mieszkaniec Pleszewa
    ponad rok temu ocena: 100%  1
    W rodzinie Państwa Katarzyny i Franciszka Glapińskich było więcej wspaniałych osób. Warto tutaj wspomnieć o Józefie, który żywy nie wrócił z wojny, o Stefanii która zginęła pod Komarnem? Może warto przedstawiać takie rodziny mieszkające wśród nas, w Pleszewie ? Rodziny które mieszkały i pracowały dla Pleszewa? Rodziny dla których największą wartością była zawsze Ojczyzna, Patriotyzm i Bóg. Brawo za ten artykuł i proszę o więcej!
    odpowiedz oceń komentarz
    wpisy tej osoby zgłoś do moderacji